sobota, 9 listopada 2013

Moje propozycje piosenek do słuchania, podczas czytania:  -Foo Fighters - Everlong
-Guns n' Roses - Don't cry
-One Direction - Moments
-Lana del Rey - Born to die.
/to tylko propozycje, nie musicie niczego słuchać, jeśli lubicie czytać w ciszy/


Smutny z Liamem•

Był chłodny, jesienny wieczór.
Jak zwykle siedziałaś w domu. Na szczęście nie było twojego chłopaka Liama, bo gdyby dowiedział się co znowu robisz prawdopodobnie zabiłby Cię własnymi rękoma. Nienawidził kiedy dziewczyna robi sobie krzywdę. A ty? Cięłaś się wszędzie; na całym ciele. Tyle razy mówił Ci, abyś tego nie robiła, każdego dnia podchodził do Ciebie, całował twoje rany, mówiąc,że wszystko będzie dobrze, że jesteś najpiękniejsza, ze jesteś jego księżniczką. Jeśli w któryś dzień nie było go w domu wysyłał Ci kwiaty i pluszaki. Miałaś ich bardzo dużo...
---
Zamknęłaś się w łazience biorąc żyletki ze 'schowka'   w kosmetyczce. Nagle usłyszałaś, że ktoś otwiera dzwi wejściowe. Szybko je schowałaś i przemyłaś twarz, aby nie było widać, że płakałaś. Wyszłaś i powitałaś Liama z naciąganym uśmiechem.
-Cześć słoneczko- szepnął czule przytulając się do Ciebie.
Rozpłakałaś się ponownie.
Wiedział, że płaczesz tylko wtedy, gdy chciałaś sobie coś zrobić.
-Skarbie, jestem przy Tobie, pamiętaj!- powiedział ocierając moje łzy.
-A-a-ale ja...- nie dał Ci dokończyć, ponieważ złączył wasze usta w pocałunku.
-Będzie dobrze! Razem damy radę! -powiedział po czym mocniej Cię przytulił -Chodź,  już położysz się spać
-Dobrze Liaś- opowiedziałaś dławiąc się łzami.
*NASTĘPNY DZIEŃ RANO*
Obudziłaś się. Miejsce obok było puste. Twój chłopak pewnie gdzieś wyszedł. Zeszłaś na dół. Na stole stał wielki bukiet niebieskich róż i biały miś.
---
Niedługo potem znowu nachodziły Cię myśli samobójcze. Rozpłakałaś się w jednej sekundzie. Beczałaś jak małe dziecko. Kolejny raz z rzędu, nie było Liama- twojego jedynego powodu do życia, anioła, który chroni Cię codziennie w dzień i w nocy. Postanowiłaś ze sobą skończyć. Z barku wzięłaś butelkę wódki, a w szafce znalazłaś tabletki nasenne.
Zabrałaś też album z waszymi wspólnymi zdjęciami. Rozsiadłaś się wygodnie w  ulubionym fotelu twojego Liasia. Zaczęłaś przeglądać fotografie, połykając za każdym razem po jednej tabletce i popijając łykiem     alkoholu. Po kilku 'kolejkach' zaczęłaś drzeć każde wasze zdjęcie. Z każdym zdjęciem  krzyczałaś jak cholernie Ci go brakuje i czasami chciałabyś po prostu się do niego przytulić. Nim się obejrzałaś nie było wódki, a została Ci jeszcze połowa opakowania tabletek. Chwiejącym krokiem podeszłaś do braku po kolejną, kolejną, kolejną...
 ---
Po jakimś czasie twoje powieki był coraz cięższe.
 ---
Wypiłaś 3 butelki.połykając przy tym całe pudełeczko tabletek.
---
Właśnie wrócił Liam. Gdy zobaczył puste butelki, środki nasenne i podarte zdjęcia, rzucił wszystko i pobiegł do Ciebie. Leżałaś nieżywa zalana łzami. Twój chłopak uronił morze łez.
[T.I] odezwij się! Słyszysz!?- nie docierało do niego to, że popełniłaś samobójstwo.Proszę! Usłysz mnie! KOCHAM CIĘ,! - rzekł do Ciebie cały we łzach...


***
Już 2 opowiadanie!
Smutne, wiem..ale dzisiaj jest dzień smutania :) albo raczej :(  
Liczęna komentarze. Jeśli chcesz być powiadamiany, a nie pisałeś we wcześniejszych komentarzach, napisz tutaj :)
 P.S.1 - na niektórych blogach czytałam: ' +10 komentarzy i next' lub '40+ komentarzy i następny rozdział' Ja nie będęwas sszantażować, jak się podoba to napisz! Jeśli nie, to też pisz! Przynajmniej będę wiedziała co mam zmienić :>>
P.S.2- muzyka do opowiadania. Chcesz to słuchaj! Ja pisząc imaginy słucbam piosenek i na początku każdej notki będę wam proponowała :)

A teraz dobranoc kotki i kicie ;>>
•Smutny z Niallem•

Ty i Niall jesteście parą już od 2 lat. Znacie się od najmłodszego, kiedy to wasze mamy były przyjaciółkami i chodziły na spacery zabierając was ze sobą. Nigdy nie utraciliście ze sobą kontaktu. Chłopak zabierał Cię w trasy, na koncerty, na wywiady...
Byliście najlepszymi kumplami, dopóki Niall nie oświadczył Ci, że to ty od dawna wypełniasz pustkę w jego sercu. Byłaś zmieszana gdy Ci to wyznał. Nie musiał błagać, zgodziłaś się po niedługiej chwili. Od tego momentu jesteście szczęśliwi...
-Kochanie kogo jeszcze zapraszasz?- zapytałaś robiąc listę osób zaproszonych na imprezę urodzinową Nialla.
-Hmm...zapisz jeszczę Katrinę i Maxa!
-OK. Już mam tylko tyle?
-Chciałbym spędzić urodziny w gronie najbliższych.- uśmiechnął się i  pocałował Cię z zaskoczenia w szyję -Kocham Cię, wiesz?
-Jej..komuś się zebrało na czułości.-rzekłaś z uśmiechem.
-Nie mogę od czasu do czasu powiedzieć mojej pięknej, cudownej i niesamowitej dziewczynie, że ją kocham?- na twarzy mojego chłopaka zagościł uśmiech.
-Jasne, że możesz! Dobra, ja już idę spać, a ty rób co chcesz...
-Nie mam już na nic siły. Chyba, że....-uśmiechnął się łobuzersko.
-Nawet o tym nie myśl kotku...
-Ale dlaczego?-dopytywał się, czując, że jest odrzucany.
-Niall, po prostu idź spać!
-Dobranoc...-odpowiedział i objął Cię ramieniem.
Nic nie odpowiedziałaś tylko słodko westchnęłaś.
*NASTĘPNY DZIEŃ. IMPREZA URODZINOWA*
-Witamy przybyłych! -powiedzieliście z Niallem witając Olivię twoją najlepszą przyjaciółkę.
-Cześć! Proszę Niall, wszystkiego najlepszego! - powiedziała Olivia wręczając Niallowi torebkę urodzinową z najlepszym winem.
-Dziękuję. Zapraszam do środka, baw się dobrze!- chłopak zaprosił Olivkę gestem ręki do środka.
*ŚRODEK IMPREZY*
Mimo, że na imprezie nie było wielu osób, panował ogromny tłok. Przeciskając się  między gośćmi szukałaś twojego chłopaka, aby oznajmić mu że jesteś w ciąży...Tak, byłaś w ciąży, ale nikomu jeszcze nic nie mówiłaś. Chciałaś to zrobić przy wszystkich, aby od razu wiedzieli, a tym samym sprawić prezent Niallowi. Zawsze chciał miec małego szkraba, który tuptałby po waszym domu.
Niestety pośród bawiących się nie znalazłaś go. Przyszedł Ci pomysł, że Niall może źle się poczuł i siedzi w pokoju na drugim piętrze. Były tam 4 pokoje. Goście mogli w nich ochłonąć. Kiedy otworzyłaś pierwsze dzwi, nikogo nie było. Zamknęłaś je i usłyszałaś krzyki podnieconej Olivii i jęczenie Nialla. Szybko podbiegłaś do drugich drzwii i otworzyłaś je z hukiem.Zdziwiona i oszołomiona zobaczyłaś twojego chłopaka uprawiającego seks z twoją najlepszą przyjaciółką. Nawet się nie zorientowali, bo byli zbyt pochłonięci sobą. Dopiero gdy się popłakałaś usłyszeli Cię.
-Niall jak mogłeś mi to zrobić! Ja jetem z tobą w ciąży! Rozumiesz to!?-krzyknęłaś ile sił w gardle i wybiegłaś z domu.Miałaś chociaż nadzieję, że Niall będzie próbował Cię zatrzymać. Nic z tego. Dalej posuwał Olivię. Szybkim krokiem poszłaś na most, zobaczyłaś swojego chłopaka jak biegnie do Ciebie krzycząc, żebyś nie skakała, on Ci wszystko wyjaśni i będziecie żyć razem do końca życia. Łzy mimowolnie powoli zaczęły kapać w dół. Szybko stanęłaś na barierce i krzyknęłaś:
-DO ZOBACZENIA MOI KOCHANI. BĘDĘ TĘSKNIĆ!
Pochyliłaś się w przód i...
Czułaś strach i niepewność, ale i zarazem radość, z nieokreślonego powodu. Czułaś jak wiatr rozwiewa Ci włosy i podwija figlarnie sukienkę...
Nagle poczułaś przeszywający Cię ból. Ale po chwili nie czułaś już nic...
Zdołałaś usłyszeć jeszcze krzyki Nialla na pomoc. Głupi myślą, że mnie uratują...

***
I oto pierwsze opowiadanie! Podoba się? Chcesz być na liście informowanych o kolejnym wpisie? Napisz w komentarzu! <3


Ciepłe powitanie :)

Cześć! To mój pierwszy blog, na którym umieszczać będę różnego rodzaju imaginy (opowiadania).
Będę używać skrótów: [T.I], [T.N] itp.
Liczę na komentarze z waszej strony. Ze spokojem przyjmuję krytykę ;) Byłoby mi miło gdybyście przekazywali dalej mojego bloga, aby więcej osób go czytało <3.Więc, to chyba tyle! Za niedługo pojawi się pierwsze opowiadanie. P.S - w komentarzach podawajcie swoje nazwy na Twitterze, na pewno was odwiedzę i zaobserwuję :D KOMENTARZE NIECH BĘDĄ W 101% SZCZERE! C: